Zło

Cóż... towarzyszy nam od dzieciństwa , albo nie sprostałeś argumentom wychowawczym rodziców, albo miałeś własne zdanie wśród znajomych w szkole, albo byłeś sprowadzony na margines wśród kolegów z pracy bo byłeś zbyt mądry... dalsza analiza? bez sensu po prostu sam przeanalizuj własne Życie co i kiedy Cię spotkało ile Cię zabolało, ile bólu sam zadałeś/aś innym. 

Wsród duchowych nauczycieli słyszę, że otrzymujesz to czym wibrujesz... wiele razy postępowałam serem dla innych a dostałam policzek. Wśród księży, że będziesz potępiony za swoje grzechy... tymczasem oni sami...

Dzisiaj mam 46 lat, dzisiaj bo nie wiem co będzie jutro... może zmienię zdanie, może stanie się coś co sprawi, że moje doświadczenie będzie inne i ulegnie zmianie... ale dzisiaj nie zgadzam się z nikim, może moja wewnętrzna podróż kłóci się sama ze sobą... ale dzisiaj patrzę na ludzi, nie na świat ... na ludzi którzy niszczą wszystko... wojnami, wyspą Epsteina - człowiek figurant - dał wszystko tym którzy potrzebowali bodźców na które mogli sobie pozwolić dzięki swoim wpływom i zamożności. Nie wielu odpowie za wyrządzone zło, zwłaszcza jeśli służby bezpieczeństwa którym powinno się ufać to wykorzystują. Nie dba się o zwykłego człowieka którego spotyka krzywda, wykorzystanie seksualne, cierpienie, morderstwo... zwykły człowiek to pionek w szeregu, który ma pracować i milczeć dla dobra systemu. Wolno nam oddychać ale nie krzyczeć. Nam nawet AGD nie działa dłużej niż gwarancja przewiduje ;)

"Wibracja Ziemi się podnosi" słyszę... ale widzę, że szykuje się kolejna wojna USA- Iran, gdzie Rosja z Ukrainą dalej w konflikcie... Bliski Wschód wciąż nerwowo.. tudzież USA ma chrapkę na Grenlandię...

Cóż... nie widzę by wibracja się podnosiła lecz widzę ściąganie w lęk, w strach, w nienawiść... tu nie ma nic pozytywnego, więc i wibracja nie jest ciekawa...

A MY?

Myślimy, boimy się i milczymy. Patrzymy na kolejne wyrządzone zło z nadzieją, że służby dojdą sprawiedliwości... jesteśmy w dużym dystansie...  z daleka od Nas, puki to nas nie dotyczy a jeśli nas dotknie to stajemy się w tym wszystkim samotni... milczymy przez wiele lat o gwałtach, o biciu, o znęcaniu psychicznym. Wstajemy rano w miarę możliwym spokoju, odprowadzamy dzieci do szkoły idziemy do pracy do własnych obowiązków, myślimy o naszych najbliższych o własnym zdrowiu i zapominamy o tym co się tak na prawdę dzieje w tym świecie i na co nie mamy wpływu. Za chwilę dadzą nam mundury i każą walczyć. Człowiek przeciwko człowiekowi nieznajomy, który został postawiony przez przełożonego by wepchnąć nam kulę w pierś za nic. Człowiek przeciwko człowiekowi by zabić bo wziął zbyt dużo substancji... stał się niepoczytalny...

Przemijamy jako ludzie... człowieczeństwo staje się unikatem w społeczeństwie. Stajemy się bardziej samotni niż solidarni. Brakuje nam jedności tylko z kim się jednoczyć jeśli nie znamy samych siebie... Jesteśmy podzieleni religijnie, społecznie, kulturowo. Dziwne... bo wszyscy mamy serce, wszyscy mamy sumienie, moralność choćby minimalną. 

Jak nie pamiętamy poprzednich wcieleń, tak wypieramy krzywdę którą czynimy za życia szukając usprawiedliwienia.