Według Wikipedii - "cnota moralna,która w ogólnym rozumieniu polega na uznaniu własnej ograniczoności, niewywyższaniu się ponad innych i unikaniu chwalenia się swoimi dokonaniami."
Z mojego doświadczenia...
To stan kiedy wszystko co miało dla Ciebie ogromne znaczenie materialne staje się mało ważne. Kiedy stajesz jedną nogą po drugiej stronie lub wygrzebiesz się poważnej choroby, uświadamiasz sobie jak kruche jest Twoje życie. Mało istotne stają się wszystkie firmowe ciuchy, wszystkie markowe rzeczy, samochody na wypasie. Przywiązuje się wówczas wagę do tego by samochód był sprawny i dowiózł bezpiecznie w wybrane miejsce, by ubrania były naturalne i wygodne, by jedzenie było zdrowe i smaczne.
Ważne staje się Życie samo w sobie doznawanie przyjemności i radości, kontakt z naturą, kolejny wschód i zachód Słońca, dotyk Ziemi, powiew wiatru, zachwyt nad pięknem.
Uświadomienie sobie śmiertelności ciała czasami, bo nie zawsze i nie każdego ale zmienia. Dostajesz kolejną szansę na Życie więc piszesz je z dużej litery bo jest dla Ciebie najważniejsze. Gdzieś tam wewnątrz Ciebie rodzi się szacunek do człowieka i natury bez względu na to jaki ktoś jest i jaka natura jest kapryśna. Już nie narzekasz na pogodę. Zaczynasz inaczej traktować rodzinę, najbliższych, zaczyna Ci zależeć na dobrych relacjach. Przestajesz czepiać się bzdur i robić innym "gówno burzę".
Pokora to nie uniżenie i kłanianie się innym w pas, czy bycie uległym i usłużnym. To dojrzałość emocjonalna, umiejętność zauważenia swoich wad i zrozumienie, że nie jest się "pępkiem świata" lecz małym pyłkiem, który w każdej chwili może zostać zdmuchnięty.
Komentarze